Przyszłość będzie feministyczna albo nie będzie jej w ogóle - rozmowa z Niną Dragičević

Przyszłość będzie feministyczna albo nie będzie jej w ogóle.

Z Niną Dragičević  spotkałam się podczas konferencji festiwalu MENT w Lublanie. Panel dyskusyjny, w którym była jedną z panelistek dotyczył obecności kobiet na rynku festiwali w państwach byłej Jugosławii. Był to najbardziej emocjonujący panel podczas konferencji (mimo iż np jeden z paneli dotyczył zdrowia psychicznego osób, które pracują na rynku muzyki i sztuki).

Jak się okazało, nie każda kobieta jest czy definiuje siebie jako feministkę, ponadto, nie każda kobieta pracująca w branży festiwali muzycznych doświadcza czy jest świadoma nie tyle samej dyskryminacji kobiet w tym świecie, ale ich mniejszych szans. Mimo iż m.in. Serbia jest przecież państwem o konserwatywnym, patriarchalnym społeczeństwie. Może zatem wypowiedź Maji Starčević, reprezentującej EXIT w Nowym Sadzie, w której uznała, że w układaniu line-upu kierować należy się tylko i wyłącznie jakością, nie zważając na liczby zapraszanych kobiet i mężczyzn, wynika z obojętności na problem, która jest rezultatem autostereotypizacji i uwewnętrznionego przekonania, że nie należy łamać ogólnie przyjętych norm. Tego typu wypowiedzi doprowadziły do eskalacji napięcia oraz wybuchu Niny Dragičević, która zajmująca się badaniem sytuacji kobiet i lesbijek na rynku sztuki i muzyki, świadoma jest wpływu obojętności na ich złą sytuację ekonomiczną, która wynika z posiadania mniejszych szans.

Przyszłość będzie feministyczna albo nie będzie jej w ogóle - to jest zdanie, będące manifestem założycieli festiwalu sztuki współczesnej City of Women w Lublanie. Zapytałam Ninę o to, jak zatem ma wyglądać ta przyszłość i jakimi środkami organizatorki pierwszego w Europie feministycznego festiwalu sztuki współczesnej pracują na jego realizację.

Nina: Nie możemy mówić o ucywilizowanym świecie bez równości. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, przyszłość nie jest zbyt obiecująca, szczególnie dla kobiet i kobiet artystek. To nierówność jest napędzającą siłą każdego społeczeństwa. Nawet jeśli mówimy o grupach dyskryminowanych ze względów etnicznych, w każdej z tych grup istnieje dodatkowo dyskryminacja ze względu na płeć. Dla kobiet oznacza to wielopoziomową dyskryminację.

Dla kobiet artystek, dyskryminacja oznacza całkowite wykluczenie z przestrzeni publicznej, co faktycznie skazuje je na biedę i śmierć.

Po rozmowach z kobietami artystkami i liderkami zespołów oraz po uczestnictwie w panelu o pozycji kobiet w branży festiwali muzycznych miałam taką smutną refleksję. Takie dyskusje toczą się w państwa byłej Jugosławii, natomiast gdzie jest miejsce na dyskusje o parytecie dla kobiet-artystek w Polsce? To nie pierwszy raz, kiedy zdałam sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy zaściankowi, a dyskusje o pozycję kobiet wciąż pozostają na poziomie walki o prawo do aborcji, do antykoncepcji awaryjnej, do uznania przemocy wobec kobiet za niedopuszczalną. Dyskusja w Polsce toczy się wokół tematów związanych z tym, kto faktycznie jest właścicielem ciała kobiety. Z Niną poruszyłam też temat powstających w Polsce tzw. kręgów kobiet i grup wsparcia.

Nina: Byłabym wobec takich ruchów bardzo podejrzliwa. Obecnie obserwujemy wzrost biopolityki i zwrócenia się ponownie ku biologicznej części człowieka, ku ciału i ku biologicznym uwarunkowaniom. Rozumienie różnic pomiędzy płciami tylko na poziomie biologicznym jest najbardziej niebezpiecznym sposobem myślenia. Tożsamość płciowa nie jest kwestią biologi w ogóle. Dlatego ruchy które skupiają się na poszukiwaniu siły wewnętrznej są bardzo niebezpieczne, ponieważ to struktury zewnętrzne powinny skupić się na walce z nierównościami i na zapewnianiu równych szans dla wszystkich.
Tożsamość płciowa jest społeczno - kulturową konstrukcją i wiemy o tym od bardzo dawna. Dlatego wracanie ponownie do ruchów, w których kobiety muszą poszukiwać swojej wewnętrznej siły, trzymać się razem i nawzajem się wspierać, zupełnie nie ma dla mnie sensu. A nawet powiem więcej - są to bardzo niebezpieczne ruchy. To społeczeństwo i struktury dominujące muszą starać się wprowadzać działania, które zapewnią równość w społeczeństwie dla każdego. I to właśnie oznacza, że każdy powinien być feministą.

Cała rozmowa w wersji po angielsku do odsłuchu tutaj / English version:

Obsługiwane przez usługę Blogger.