Nierówne na scenie - kontekst bałkański

“Zasadniczo wokalistki nie mogą być ostre - tego im nie wolno. (...) Ostatecznie kobiety mają podtrzymywać świat, a nie unicestwiać go.” 
Kim Gordon, Dziewczyna z zespołu 
(tł. Andrzej Wojtasik, Czarne Wołowiec 2016)


Kobieca scena Bałkanów wyróżnia się gitarowym rozmarzonym i onirycznym brzmieniem. 
Charakter tej scenie nadają dreampopowo shoegaze’wy skład Uny Gašić Bitipatibi z Belgradu, post rockowo marzycielski dziewczęcy zespół z Zagrzebia - Tús Nua oraz ich koleżanki z kolektywu Medika - Žen, nieco mocniejsze garażowo indie rockowe trio Punčke, zachrypnięta americana Any Ćurčin. W regionie krajów byłej Jugosławii odbywają się festiwale poświęcone sztuce i muzyce tworzonej tylko przez kobiety, m.in. Mesto žensk - City of Women, Deuje babe, Rdeče zore w Lublanie, BeFem w Belgradzie, Vox Feminae w Zagrzebiu. Traktuję tę scenę jako osobne zjawisko rozwijające się obok sceny męskich zespołów wyrastających na jugo rocku, mającej swój własny silny charakter. Czy będąc dziewczyną z gitarą trzeba być jednocześnie feministką? Nie każda kobieta jest czy definiuje siebie jako feministkę, ponadto, nie każda kobieta pracująca w branży muzycznej doświadcza czy jest świadoma nie tyle samej dyskryminacji kobiet w tym świecie, ale ich mniejszych szans.

“Feminizm ma wiele twarzy. Jest wciąż wiele kobiet, które w ogóle nie postrzega siebie jako feministki, są feministki liberalne i są radykalne. Nie ma ogólnie przyjętej linii, co to znaczy być feministką. Dlatego wciąż warto jest rozmawiać o tych sprawach. “

- mówiła w rozmowie ze mną Nina Dragičević - kompozytorka, badaczka zajmująca się sytuacją kobiet i lesbijek na rynku sztuki i muzyki, organizatorka festiwalu Mesto žensk - City of Women w Lublanie.

Świadomość trudniejszej drogi do założenia zespołu i utrzymania się w zdominowanym przez mężczyzn świecie muzyki przychodzi z czasem. Jak mówiła w rozmowie ze mną Ana Avramov, serbska singer songwriterka, obecnie grająca w zespole pod swoim imieniem:


“(...) nigdy wcześniej nie uważałam siebie za feministkę i uważałam, że to jest łatwe
(robienie muzyki - przyp. autora) i niezależne od tego jakiej jesteś płci, panuje jakaś równość. Zauważam, że moje koleżanki, zarówno te dwudziesto jak i czterdziestoletnie, mają problem ze znalezieniem stałych członków zespołu. Problem z tym, aby miały pozycję autorytetu jako kobiety liderki zespołu. Myślę, że to jest złożony problem, że w Serbii trudno jest utrzymać pozycję silnej kobiety.”




Ana Avramov grała wcześniej w zespole In Absentias. Jednakże w wyniku borykania się z odchodzeniem męskich członków zespołu, którzy nie traktowali gry w jej zespole na poważnie, zespół rozpadł się.


“W moim doświadczeniu bardzo trudno znaleźć jest ludzi, którzy nie postrzegaliby mnie jako przeciwnika albo obiektu seksualnego i traktowaliby na serio to, że chcę coś zmienić. Po prostu nie traktują mnie poważnie jako muzyka.”

W 2018 roku ukazała się debiutancka EPka zespołu pod jej nazwiskiem pt. Open Heart.
Ana dzieliła się swoim doświadczeniem związanym z tworzeniem autorskiej muzyki:

“Jeśli jesteś tą słodka dziewczynką, która gra miłe i przyjemne rzeczy na gitarze akustycznej, spokojnie możesz tworzyć gdzieś na uboczu. Ale jeśli zaczynasz robić coś innego i wiesz jak się gra na gitarze, to ludzie zaczynają być podejrzliwi i nie doceniają tego, co robisz, chcą cię zamknąć w tym ciasnym pudełeczku stereotypów, według których postrzegają świat i to, gdzie jest miejsce kobiety. Kobiety nie są tego nawet świadome, czują się bardzo niepewnie w pewnych aspektach. Jeśli się temu przyjrzysz, zobaczysz, że to jak zachowują się wobec ciebie ludzie sprawia, że czujesz się niepewna, a nie to, czy faktycznie na czymś się znasz, czy nie.”

Ninę Dragičević, pytałam o to, z jakimi przejawami dyskryminacji ona sama spotykała się jako artystka.

“Liberalizm w obecnych czasach pociąga za sobą specyficzną formę politycznej poprawności.
Dyskryminacja przybiera bardzo subtelne formy. Nic wobec mnie nigdy nie zostało powiedziane
bezpośrednio, co ktokolwiek z zewnątrz rozpoznałby jako formę dyskryminacji.
To z czym się spotykam w każdej sferze kultury i społeczeństwa, to sfera dominująca, która prawie
zawsze jest zdominowana lub otoczona przez mężczyzn. (...)
kliki mężczyzn, do których możesz się zbliżyć, z wielkim wysiłkiem, ale których nigdy nie zostaniesz
członkiem. (...) Dyskryminacja przejawia się w braku możliwości - dlatego nie możesz jej zobaczyć.
Kiedy utwory kobiet kompozytorek nie są prezentowane a kobiece zespoły nie występują na festiwalach.”

Dla kobiet artystek, dyskryminacja oznacza całkowite wykluczenie z przestrzeni publicznej,
co faktycznie skazuje je na biedę i śmierć.

Przyszłość będzie feministyczna albo nie będzie jej w ogóle - to zdanie jest manifestem założycieli festiwalu sztuki współczesnej City of Women w Lublanie.
Według Niny oznacza ono dosłownie to, że nie możemy mówić o ucywilizowanym świecie bez równości.

Na europejskich festiwalach rozwija się trend parytetów 50% dla kobiet - artystek.
Keychange to międzynarodowa inicjatywa zrzeszająca festiwale, które zadeklarowały się,
że do 2022 równowaga płci dojdzie do poziomu 50:50. Kiedy w ubiegłym roku odwiedzałam
festiwal MENT w Lublanie organizatorzy chwalili się tym, że udało im się dosięgnąć 40 %
w udziale kobiet wśród występujących artystów. Jak to jest na polskich festiwalach -
czy ten temat jest w ogóle podejmowany przez organizatorów? 
Obsługiwane przez usługę Blogger.