Zmiany mogą dziać się tylko wtedy, kiedy jest dialog

Zmiany już się dzieją. Mogą dziać się tylko wtedy kiedy jest dialog - o Błaźnicach “Rzeka” z Anną Zubrzycki, Ewą Molendą - Pilecką, Moniką Klonowską i Kasią Kapelą.

Po weekendzie otwarcia IV-tej edycji Błaźnic pt. “Rzeka”, który zatytułowany był “Myślę, czuję,

decyduję”, mocno przejmowało mnie poczucie wynikające z relacji i mocy, która była pomiędzy

osobami uczestniczącymi, że uczestniczymy w czymś wielkim, w czasie przemiany. Coś się w nas

zmienia i otwiera, co przejawia się w inicjatywach i ruchach “#me too”,  w fali ujawnień przemocy w

instytucjach kultury i teatrach. 


Z pokolenia na pokolenie znaczenie słowa wolność i godność człowieka poszerza się, obejmuje coraz

więcej zachowań i grup społecznych. Żyjemy w czasie przemiany, kiedy z ery męskiej przechodzimy

w erę kobiet. W czas, w którym dominuje energia kobieca - otwartości, współczucia, opieki i troski,

dialogu i słuchania. Porzucamy erę męską, patriarchalną, gdzie rządziło dążenie do władzy,

dominacji, konkurencja i opresja. W kobiecym patrzeniu na świat nie ma ostrych granic między

kategoriami, jest mnóstwo kolorów i jego odcieni, nie ma binarności i podziałów na czarne i białe.



Jaką rolę w tym czasie zmiany na lepsze wyznaczają sobie inicjatorki i twórczynie Błaźnic?


Anna Zubrzycki: Rolą moją jest stworzyć warunki, aby mógł zadziać się dialog. To jak rozmawiały te

osoby ze sobą, głębokie tematy, które się wyłoniły przy tak uważnym słuchaniu i dzieleniu się z

różnych punktów widzenia- to jest kwintesencja tego, co bym chciała zobaczyć w świecie, po to by

moje dziecko, wnuczki, ludzie mogli ze sobą lepiej żyć. Uważnie słuchać, dzielić się i też się cieszyć

inspiracją, aby rosnąć razem wewnątrz. To jest wspólna droga. 


Monika Klonowska: Ja sobie daję rolę akuszerki pomagającej zadziać się procesom grupowym

i ludziom, którzy w tych procesach biorą udział. Niosę kaganek oświaty, dostarczam narzędzi, metod

i sposobów na pracę ze sobą i innymi w zespołach i z wielką przyjemnością obserwuję, że ludzie są

bardzo gotowi, żeby je przyjąć. 


Ewa Molenda - Pilecka : Przygotowywałyśmy tę edycję Błaźnic jesienią tamtego roku. Byłyśmy już

wtedy pewne, jaki będzie temat kolejnej edycji i  stąd też tytuł debaty “Myślę Czuję Decyduję”.

Zaprosiłyśmy pięć kobiet, które mają różne perspektywy, różne doświadczenia, są w różnym wieku

i w różnych miejscach pracują. Ta wczorajsza rozmowa pokazała możliwość znajdowania rozwiązania

w sytuacji, która wydaje się być bez wyjścia. Rozmawiałyśmy o tym, jakie są sposoby wychodzenia

z tych trudnych przemocowych sytuacji w instytucjach artystycznych. 


Młode uczestniczki debaty są światłe i świadome zmiany, która już się dokonała. One już mają

nową praktykę artystyczną. Potrafią ją nazwać, uzasadnić i praktykować. One już to robią. 


Potrzebna nam jest nowa komunikacja we wszystkich tych instytucjach - sprowadza się ona do

rezygnacji z bardzo hierarchicznego modelu zarządzania i modelu mistrzowskiego, który w szkołach

teatralnych obowiązuje i przejście w inny typ relacji - otwartego komunikowania się nazywania swoich

potrzeb, oczekiwań i wspólnego doświadczania procesu tworzenia. W tym wszystkim podstawową rolę

odgrywa świadomość, zatem edukacja i wszystkie szczeble edukacji.


Każda z Was ma inne doświadczenie i drogę życiową prowadzącą do tego momentu, w którym

spotykacie się dzisiaj w Błaźnicach. Co chciałyście i po co razem robić?


Ewa: Tytuł “Błaźnice” zawdzięczamy Kasi Kułakowskiej i tytule jej książki “Błaźnice. Kobiety teatru

kontrkulturowego w Polsce”. Jedną z pięciu bohaterek tej książki jest Anna Zubrzycki. Od razu

planowałyśmy, że to wydarzenie będzie cykliczne. Ta edycja nazywa się “Rzeka” ze względu na udział

zespołu Sutari. 

Kasia Kapela: Sam tytuł “Rzeka”  jest efektem sieciowania. My przejęłyśmy to hasło od aktywistek

ekologicznych, które nazywają się “Siostry Rzeki” , które w Polsce reprezentują polskie rzeki i walczą

o ich ekologię.

Ewa: Przez sieci i wzajemne inspiracje buduje się ten program. Wszystko zaczęło się od tego,

że Anna zaprosiła różne osoby do współpracy ze sobą.


Anna: Bardzo mi zależało na tym, żeby to miejsce i ta możliwość była miejscem, gdzie mogę się

podzielić tym, co mnie fascynuje i co jest dla mnie ważne. Więc można powiedzieć, że każdego roku,

warsztat który jest proponowany jest warsztatem szalenie osobiście mnie dotykającym, wynika

z czegoś, co ja rozumiem z mojego doświadczenia przeszłościowego i tego co się dzieje w świecie

i jak ja z tym rezonuję. W tym roku w związku z tym, że ta sprawa jest tak świeża i ważna, aby dać

szansę osobom, aby mogły wzmocnić swoje zasoby wobec mobbingu i dyskryminacji.


Czy z założenia kierujecie swojego inicjatywy do artystycznego środowiska kobiecego, którego

potrzeby w naszych polskich warunkach są specyficzne?


Ewa: W tym roku jest jasne, że głównie rozmawiamy o przemocy. Jest tak dlatego, że ukazało się

bardzo dużo świadectw napisanych i opublikowanych przez odważne kobiety, które świadczyły o tym,

że one były czy są ofiarami przemocy, będąc członkiniami pewnych artystycznych struktur.

Nie chodziło nam o pomnażanie świadectw. Przemoc ma bardzo różne formy. Czasem jest to mikro

przemoc, czasem są to bardzo drobne i bardzo utajnione procedury. Myśmy chciały rozmawiać

o narzędziach, dzięki którym można wychodzić z tych przemocowych struktur. Prawie wszystkie te

świadectwa były napisane przez kobiety. Kobiety dużo częściej są ofiarami różnego typu form

przemocowych zachowań. W związku z tym od początku nasz projekt jest przede wszystkim po to,

aby wspierać kobiety - artystki w ich niezależności, w ich prawach, ich kreatywności i w ich prawie

posiadania dorobku artystycznego. Istnieje wyraźny problem wymazywania pewnych osób, które stają

się w zespole  niewygodne - one znikają, z całym bagażem twórczości i doświadczenia, które wniosły

do pracy zespołu. Ta przemiana trwa, a my jesteśmy jej uczestniczkami.


I facylitatorkami, inicjatorkami tej zmiany.


Monika: Kolejnym krokiem czy poziomem jest współzależność. Możemy się uczyć od siebie. Dzięki

budowaniu grupy samodzielnie funkcjonującej, kreatywnej, ta wymiana jest możliwa. Kobiety tego

wyjątkowo potrzebują. wobec różnego typu opresji czują się samotne, sam fakt wymiany i zobaczenia

sposobów radzenia sobie innych, często dodaje skrzydeł.


Anna: Pokazujemy swoje głębokie wnętrze. To nie są tylko artystki - to są bardzo ciekawe osoby,

które mają bogaty życiorys i dzielą się swoim wnętrzem. W związku z tym wymiana między nami -

prowadzącymi a widownią jest inną wymianą - jest to bardzo personalne, pokazują się osobiste światy.

To jest projekt, gdzie kobiety się dzielą, ale widownia jest mieszana. Tylko w ten sposób mogą być

zmiany - kiedy jest dialog.

Obsługiwane przez usługę Blogger.